Sprawozdanie z realizacji projektu "Zawodowa wymiana doświadczeń i spotkanie młodzieży" współfinansowanego przez POLSKO-NIEMIECKĄ WSPÓŁPRACĘ MŁODZIEŻY

Niedziela, 11.09.2016 upał, prawie 30⁰C w cieniu, bez mała połowa września, a my dziś wyjeżdżamy do Kolonii w Niemczech. Przed nami 1000 km liniowym autobusem, odjazd o 17:45 z dworca Łódź-Kaliska. Prawie wszyscy uczniowie wyruszają po raz pierwszy za granicę : 6 chłopców z klasy wędliniarskiej i 4 dziewczyny z klasy o profilu technik technologii żywności.
Żegnani przez najbliższych odjeżdżamy punktualnie w kierunku Wrocławia, gdzie około 22 w nocy w temperaturze 25⁰C przesiadamy się już do bezpośredniego autobusu, który zawiezie nas do Köln. Całą drogę towarzyszą nam serdeczne wpisy na FB z życzeniami Gute Reise ! od naszych niemieckich przyjaciół.
I wielka przygoda się zaczyna !

Poniedziałek, 12.09.2016 po 16 godzinach docieramy wreszcie do celu, wysiadamy na przystanku Köln/Bonn Flughafen, choć przecież nie przylecieliśmy samolotem.
Upał wcale nie zelżał, wydaje się, że jest nawet jeszcze cieplej niż w Polsce. Zmęczeni, ale szczęśliwi, że juz jesteśmy na miejscu widzimy zbliżającą się do nas grupę ludzi. Ależ tak, to nasi znani do tej pory tylko z FB koledzy wędliniarze ze swoim nauczycielem. W grupie są : pan Jochen Schiffer, Jan, Marco, Tobias, Daniel, Thomas, Marc i Mustafa.
Po serdecznym powitaniu już szybko jedziemy kolejką do samego centrum miasta, wysiadamy tuż obok monstrualnej katedry i po krótkim spacerku meldujemy się w naszym hostelu "Station". A upał coraz większy. Nasi niemieccy koledzy pokazują nam najbliższą okolicę (abyśmy się oczywiście nie zgubili), stację metra i...na chwilę możemy zostać sami. Uff jak gorąco !
Szybki prysznic, świeże ciuchy i już jedziemy metrem w towarzystwie uczniów z Berufskolleg Ehrenfeld do naszej szkoły partnerskiej. I kolejny już tego dnia szok, oczom naszym ukazuje się olbrzymi budynek, ponad 3000 ! uczniów w różnym wieku ze wszystkich chyba stron świata. Zostajemy oprowadzeniu po  tej części szkoły, w której będziemy mieć jutro zajęcia, potem oficjalne powitanie przez dyrektora szkoły pana Johannesa Segerath, prezentacja i mamy wreszcie okazję poznać panią Birgit Golombek i jej uczennice, a nasze koleżanki z FB : Tamarę, Sabrinę, Pamelę, Melinę i Anję.
Próbujemy typowych przekąsek znanych w Kolonii i całej Nadrenii Północnej-Westfalii. Wszystko nam smakuje, same pyszności...
W upalny wieczór spotykamy się z naszymi niemieckimi kolegami w patio naszego hostelu. Trochę zestresowani zaczynamy ze sobą powoli rozmawiać, ciężko, ale.. dajemy radę. Brawo my !
Wtorek, 13.09.2016 po smacznym śniadaniu na świeżym powietrzu w iście letniej temperaturze, jedziemy sami do szkoły. Dziś ZAJĘCIA PRAKTYCZNE, będziemy razem GOTOWAĆ. Ale najpierw podsumowanie dnia wczorajszego, trochę nieśmiało, ale z pomocą naszych nauczycielek germanistek, udaje się nam przełamać tremę. Wierzcie, to nie takie proste, na takim znacznym forum, mówić w języku obcym. Nasz wyjazd to nie tylko wspólne z Niemcami zajęcia praktyczne, konwersacje stanowią clou programu.
Dzielimy się na grupy niemiecko-polskie i zaczyna się WIELKIE GOTOWANIE. Menu stanowią dania takie jak : Semmelknödel, Spätzle, Blaukraut, Rinderbraten mit Essig und Rahm, bayerische Creme oraz polskie jaja faszerowane, sałatka warzywna, zrazy wołowe zawijane, mizeria.
Pracujemy w olbrzymiej kuchni, uczymy sie od siebie, podglądamy np. techniki szatkowania kapusty, krojenia warzyw, ubijania mięsa. Kiedy wszystko sie już porządnie gotuje, smaży, dochodzi w lodówce, do kuchni zostaje wniesiona półtusza wieprzowa na ćwiczenia dla uczniów klas wędliniarskich. Polscy uczniowie są zachwyceni, wyposażeni w stosowne noże, stalowe rękawice i fartuchy szykują się pod okiem Mustafy, Jan i Thomasa do rozbioru. Trzeba uważnie słuchać poleceń, stosować się do rad, znieść słowa krytyki, by w końcu doczekać się pochwały od samego nauczyciela zawodu pana Jochena Schiffera. Zadanie wykonane perfekcyjnie, mięso znika w chłodni, a my wszyscy razem zabieramy się za sprzątanie.
Jesteśmy porządnie głodni, więc zbieramy się za jedzenie, które w oczach znika z bufetu. Ugotowane potrawy zbierają wysokie noty, jemy z apetytem, są już nawet pierwsze prośby o receptury np. na polską sałatkę warzywną i niemiecką czerwoną kapustę. Guten Appetit !
Wieczorem znów u nas na patio w bardzo ciepły wieczór dzielimy się wrażeniami. Tyle nowego się nauczyliśmy !
Środa, 14.09.2016, dzisiaj jedziemy z naszymi niemieckimi koleżankami i kolegami do ich zakładów pracy. Będziemy je zwiedzać, weźmiemy tez udział w zajęciach praktycznych, chłopcy w rozbiorze, a dziewczęta w dekorowaniu gotowych wyrobów garmażeryjnych.
Na ćwiczeniach było SUPER ! Wszyscy byli dla nas bardzo mili, chętnie pomagali, wykazali się cierpliwością i dobrymi chęciami, sporo nowego się nauczyliśmy, tyle wrażeń, że aż się w głowie od tego kręci.... Na szczęście wszystko zostało sfotografowane i prawie natychmiast wysłane do znajomych ze szkoły w Łodzi.
Późnym popołudniem, w nietypowym jak na wrzesień upale, zwiedzamy centrum Kolonii. Przede wszystkim na celownik bierzemy katedrę, muzeum rzymsko-germańskie, filharmonię, która leży pod ziemią tuż pod naszymi stopami, most Hohenzollernów z tysiącami przywieszonych przez zakochane pary kłódek. Pan Jochen Schiffer opowiada tak ciekawie, że prawie nie czujemy zmęczenia, spacerujemy wąskimi uliczkami, podziwiamy zabudowę, wreszcie trafiamy nad najbardziej znaną niemiecką rzekę, przed nami Rhein, po polsku Ren, który daje nam trochę ochłody. Przyjemnie tak stać na moście, w słońcu, a jednocześnie w chłodzie bijącym od wody...
W ramach kolacji próbujemy najlepszych Currywurst w mieście. Wszyscy razem, jakbyśmy znali sie od lat. Jest też sporo śmiechu, jeden z naszych kolegów zamówił kiełbaskę z bardzo, ale to bardzo ostrym sosem. Nieźle się namordował, zanim uporał się ze swoim zamówieniem. Sos crazy zapamiętamy na długo !!!
Wieczorem oglądamy razem z niemieckimi przyjaciółmi mecz piłki nożnej Legii warszawa z Borussią Dortmund. Nastój fantastyczny, dobrze sie bawimy i nie przeszkadza nam zupełnie wynik meczu. Najważniejsze, że się dogadujemy i haben viel Spaβ !
Czwartek, 15.09.2016, po obfitym śniadaniu wybieramy sie do katedry. Chcemy wejść na wieżę, ponad 500 stopni. Ciekawe, czy wszyscy dadzą radę ?!? Z góry wspaniały widok na miasto. Chłodzi nas zimny wiatr, raczymy oczy pięknymi widokami ciekawych budowli tego miasta założonego w 50 roku naszej ery i znanego wtedy pod nazwą Colonia Claudia Ara Agrippinensium.
Po zejściu z wieży bolą nogi, ale nic to, ruszamy na kolejny spacer po mieście z planem centrum miasta w ręku damy sobie radę, w razie problemów, umiemy przecież zapytać o drogę nad Ren.
A tam już czeka na nas pani Birgit Golombek i pan Jochen Schiffer. Za chwilę wsiadamy na statek i w palącym wrześniowym słońcu odbędziemy wycieczkę po rzece Ren. Zajmujemy miejsca na górnym pokładzie i wyruszamy na godzinną przejażdżkę po rzece przecinającej Kolonię na pół. Niezapomniane widoki, jedyne w swoim rodzaju przeżycia, robimy zdjęcia i delektujemy się piękną chwilą, która mogłaby trwać dłużej, jeszcze trochę....
Wracamy do szkoły i razem - gemeimsam szykujemy przyjęcie pożegnalne. Rozstawiamy stoły, ławy do siedzenia, dziewczyny szykują sałatki, talerzyki, serwetki, chłopcy rozpalają grilla i smażą wcześniej przyprawione mięso. Na spotkanie przybywa też pani wicedyrektor Ute Goeke. Nastrój jest fantastyczny, pogoda wymarzona, jedzenie smakuje, gra niezła muza, tylko... czas nieubłaganie biegnie, nie zatrzyma się nawet dla nas...
Pora się żegnać z tymi przyjaciółmi, którzy jutro idą normalnie do pracy. Oni nas widzą teraz po raz ostatni. Dziewczyny płaczą, tego nikt się nie spodziewał. Taki intensywny projekt, a zdążyły zawiązać się sympatie, które, w co gorąco wierzymy, przetrwają nie tylko do rewizyty w listopadzie, ale o wiele dłużej. Smutno nam, naprawdę !
Piątek, 16.09.2016, chcemy zatrzymać czas, ale nic z tego. Wskazówki szybko odmierzają godziny, najpierw śniadanie, pakowanie, ostanie zakupy na drogę, jeszcze parę prezentów dla najbliższych, szybkim krokiem  ostatni spacer nad rzekę, ostanie spojrzenie na wielką katedrę, w której cieniu kryliśmy się przez ostanie upalne dni i już....skończyła się nasza wielka przygoda z Kolonią. Pani Golombek, pan Schiffer i paru naszych nowych przyjaciół towarzyszy nam na dworzec, jest smutno, be przecież nikt nie lubi pożegnań. Na szczęście zobaczymy się wkrótce u nas w Polsce w Łodzi. Dwa miesiące szybko zlecą !
Słyszymy "Gute Reise !" , drzwi autobusu się zamykają i tym samym rozpoczynamy naszą długą podróż do domu. Warto było ! Uwierzcie, cieszymy się, że mogliśmy wziąć udział w tej wymianie i poznać takich fantastycznych ludzi i zobaczyć kawał Europy. 1000 kilometrów na zachód to w końcu nie byle co !
=====
B.Katarzyna Lis'2016.11.28
 

Dział: